
Nie powinno mnie tu być. W tej chwili powinna grzecznie pisać esej na polski albo uczyć się do sprawdzianu z WOSu, ewentualnie szykować projekt na historię, przygotowywać prasówkę, uczyć się do "matury ustnej" z polskiego albo odrabiać prace domowe. Ale nie, mądrą Marzenkę akurat wtedy bierze chętka na pisanie, kiedy nie ma na to absolutnie czasu. Jestem na siebie tak zła i tak bardzo czuję się zrezygnowana jutrzejszym powrotem do szkoły (no wiecie, majówka i matury dały mi trochę wolnego), że wyleję to wszystko na Was, drodzy czytelnicy, tworząc notkę inspirowaną moimi ostatnimi czytelniczymi wahaniami nastroju, jeśli coś takiego w ogóle istnieje.

