Do pana Fombelle mam słabość od lat dzieciństwa. W dużej mierze to on sprawił, że pokochałam czytać. Kojarzycie może "Tobiego", o którym tak często ględzę? Pewnie nie, szkoda, że ta powieść, powieść mojego dzieciństwa, powieść piękna, wspaniała, wciągająca, oryginalna i tak niezwykła (a przynajmniej dla mnie), nie jest prawie w ogóle znana. O tym jednak innym razem, widzicie przecież, że okładka widoczna po lewej wcale nie jest okładką "Tobiego"...
"Vango". Gdy całkiem przypadkiem ujrzałam tę książkę na Lubimy Czytać, myślałam, że ze szczęścia wyfrunę przez okno. Tak, tak, tak! W końcu! W końcu przeczytam kolejną powieść autora kochanego "Tobiego"! Po niecałych dziesięciu minutach zamówiłam książkę, a po trzech dniach odebrałam ją w pobliskim Matrasie. I przepadłam.
