18 czerwca 2017

Rewolucja, niewola i spora dawka dziwacznej polityki - czy warto było czekać na tom III?

Dzień swoich urodzin Mare spędza u boku Mavena - tak jak jej obiecał. Nie ma przy sobie swojej błyskawicy, rodziny, Szkarłatnej Gwardii ani Cala. Zamknięta w kryjącym brudne sekrety i intrygi pałacu okrutnego króla, zdana jest na jego łaskę i niełaskę. Nie docierają do niej niemal żadne informacje o sytuacji w Norcie. Nie wie, czy jej bliscy nadal żyją. Traci nadzieję, że kiedyś uda jej się wydostać z niewoli. Marnieje z każdym dniem, a jednak wciąż jest obiektem szaleńczej obsesji Mavena, jego słabym punktem. Jest również ten drugi brat, który zrobi wszystko, aby uwolnić Dziewuszkę od Błyskawic z rąk Srebrnych. 

Szkarłatna Gwardia okazuje się większą, lepiej zorganizowaną i bardziej skuteczną organizacją, niż się to z początku wydawało. Staje się realnym zagrożeniem dla Srebrnej władzy i słodkich, choć fałszywych słów Mavena. Przeciwko młodemu władcy stają też niektóre srebrne rody, sprawiając, że ten nie wie już, komu może zaufać. Czy ktoś zdoła zrzucić go w końcu z tronu? A jeśli tak - to kto przejmie władzę w Norcie? 

"To zagranie zawsze jest skuteczne. Uśmiech Mavena działa mi na nerwy, ale moje grymasy jego również wyprowadzają z równowagi. Wiemy, jak sobie dokuczyć."

Szklany miecz, czyli drugi tom serii o Czerwonej Królowej, wzbudził we mnie fale irytacji (wszystko przez postać Mare, której nie mogłam wręcz ścierpieć) ale też ciekawości. Słowem - w niepojęty i przedziwny sposób podobało mi się. Ten świat. Bohaterowie. Wartka akcja. Zakończenie (choć przewidywalne). Trzeci tom miał być wielkim zakończeniem trylogii, rozwiązaniem wszelkich politycznych intryg, sekretów, skomplikowanych relacji Mare z resztą świata. Co stanie się z Nortą? Czy Czerwona Gwardia zdobędzie władzę? (Maven czy Cal?) Na te i inne pytanie miałam w końcu dostać odpowiedź. Nie odstałam. Będzie kolejna część. Trylogia zamienia się w tasiemca. Wstyd, pani Aveyard. Wstyd i hańba.

Zakończenie Królewskiej klatki czytałam w hotelowym pokoju w Hiszpanii (książkę ukradłam koleżance i wciągnęłam się bez reszty). Leżałam sobie z szeroko otwartą buzią na łóżeczku, potem moja twarz przybrała wyraz gniewu, potem irytacji, a potem miałam ochotę rzucić powieścią przez okno. Zamiast tego wydobyłam z gardła nieartykułowany dźwięk w stylu: agrrrhhhyyypfffechh! i uderzyłam kilkakrotnie tomem o kołdrę. Miny moich współlokatorek były dość interesujące. Ale TO COŚ zakończyło się w martwym punkcie! A ja jeszcze wtedy nie wiedziałam, że to nie jest ostatni tom. Wiecie, jakie rozczarowanie przeżyłam? Złość wzbudza we mnie też fakt, że znów będę musiała czekać na kolejną część. A potem pewnie na kolejną. Pisałam się na trylogię, a nie wielotomowy cykl.

Opowiem może jednak o moich wrażeniach dotyczących Królewskiej klatki zanim doszło do opisanej przeze mnie wyżej sytuacji. Trzeci tom Czerwonej królowej trzyma poziom swoich poprzedniczek. I choć nigdy nie wątpiłam w to, że w serii Victorii Aveyard nie brakuje niedociągnięć, schematów i wad oraz że jest to raczej zwykła młodzieżóweczka, to jednak jest w tych książkach coś pociągającego, ciekawego, oryginalnego i innego.

"Moje pęta to kajdany z Cichego Kamienia. Jego pęta to korona."

Królewska klatka w przeciwieństwie do swoich poprzedniczek jest pisana z dwóch (trzech...) różnych punktów widzenia. Mare, Cameron i osoby, której imienia Wam nie zdradzę. I, ku mojej uciesze, wcale mnie ten zabieg nie irytował, co więcej - nie miałam swojego ulubionego wątku, wiec z takim samym zainteresowaniem śledziłam historie z zamku królewskiego i Szkarłatnej Gwardii. Zawsze to jakieś urozmaicenie, tym bardziej, że u Mare praktycznie nic ciekawego się nie działo (biedaczka, siedziała tylko w zamknięciu i czekała na okazję do ucieczki). Jedynym interesującym wątkiem jej nędznego bytowania był oczywiście...

Maven. (Tak w ogóle - dalej kibicuję jemu i Mare!) Tego gościa lubiłam od samego początku, ale w trzecim tomie moja sympatia do niego wzrosła. Autorka dała nam możliwość głębszego zrozumienia jego przeszłości, uczuć, wyborów. Teraz czekam jedynie na choćby jeden rozdzialik napisany z jego perspektywy - to byłoby coś absolutnie rewelacyjnego. Co do Cala - w jego przypadku moja sympatia o kilka stopni spadła. Wcześniej ujmowała mnie jego szarmanckość, rycerskość, szczerość i prostolinijność. Teraz - irytowało mnie jego niezdecydowanie i kluskowatość.

Ku mojemu zdziwieniu, zaczęłam nawet lubić Mare. Przestała uważać się za wszystkowiedzącą i najważniejszą, mniej zadzierała nosa i nie raniła wszystkich swoich bliskich (może dlatego, że nie miała jak). Okazało się, że to całkiem odważna, wytrzymała i uczuciowa dziewczyna, dalej banalna, ale chociaż mniej denerwująca.

"Czas nie zawsze leczy rany. Niekiedy jedynie je pogłębia."

Książka, podobnie jak poprzednie tomy, wciągnęła mnie bez reszty. Akcja pędzi ciągle do przodu, pióro autorki jest lekkie i zgrabne... Mogę zarzucić Królewskiej klatce jedynie przewidywalność. Nie byłam raczej zbyt zszokowana przebiegiem wydarzeń, jedynie zakończenie mnie zaskoczyło - ale też nie ze względu na to, jak potoczyły się losy bohaterów. Byłam zdziwiona, bo myślałam, że na tym otwartym zakończeniu cała seria się zatrzyma. Na szczęście czy nieszczęście będzie kolejny tom. Mam nadzieję, że ostatni. I że Mare będzie z Mavenem. Tyle w tym temacie.

Czerwona królowa nie jest literaturą wysokich lotów. Nie ma tu zbyt wielu morałów i przemyśleń na temat życia (a jak już jakieś były, to z reguły się z nimi nie zgadzałam). Świat stworzony przez Victorię Aveyard raczej jest daleki od naszego świata (choć może są tu jakieś przemyślenia autorki na temat tyranii, walki o władze, politycznych sprzeczek itp.). Życie bohaterów całkiem nie przypomina życia, jakie toczymy i jakie wokół siebie obserwujemy. To po prostu świetna lektura na odprężenie, ucieczkę myśli, odmóżdżenie. Nic więcej. Oryginalna fabuła, pomysł, barwni bohaterowie i wartka akcja (i piękne okładki) - oto powód sukcesu całej serii.

"Królewska klatka" Victoria Aveyard, Wyd. Otwarte, str. 555

7 komentarzy:

  1. Zgadzam się, że jest to typowa młodzieżówka i niekoniecznie ambitna, jednak ja i tak spędziłam miło czas czytając tę serię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przede mną jeszcze drugi tom i sama nie wiem kiedy się za niego wezmę. Może jeszcze jakoś w te wakacje? Zobaczymy :)
    Pozdrawiam,
    http://tiggerssreads.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się niedawno naczytałam sporo negatywnych opinii, a że za młodzieżowkami przepadam coraz mniej (pewnie po prostu się starzeję :P) to odpuszczę sobie ten tytuł. Jak mi kiedyś wróci ochota na tego typu książki to może wtedy sobie wypożyczę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Do tej pory nie miałam okazji poznać tej serii. Jakiś czas temu miałam ochotę zabrać się za "Czerwoną królową", ale słyszałam wiele opinii, że to połączenie innych fantastycznych książek. Nie wiem, czy spróbuję, bo nie wykluczam...

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że choć seria nie jest idealna i ma w sobie sporo mankamentów, wciąga i podoba się odbiorcom. I chyba to mnie przekonuje, by dać jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Akurat wczoraj skończyłam "Królewską klatkę" i stwierdzam, że jest lepsza niż tom drugi, który ciągnął się dla mnie niemiłosiernie. Obecnie jestem ciekawa jak autorka potoczy dalej akcję, bo bez problemu mogła zakończyć wszystkie wątki w trzeciej części.
    Tak w ogóle, ja również kibicuję Maveno'wi, który jest lepszym wyborem dla Mare. :D

    Pozdrawiam serdecznie i w wolnej chwili zapraszam do mnie na konkurs. :)
    niezapomniany-czas-czyli-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli po przeczytaniu posta napiszesz kilka słów, drogi czytelniku. Każdy komentarz wywołuje mój uśmiech, więc pisz bez obaw! ^^ Chętnie wejdę też na Wasze blogi, więc śmiało zostawiajcie linki (oczywiście byłoby świetnie, gdyby link ten znajdował się dopiero pod sensownym komentarzem. I nie zapraszajcie mnie ciągle do nowych recenzji na swoim blogu!).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...