Przeczytałam już Gwiazd naszych wina i Papierowe miasta Johna Greena. Podobały mi się (bardzo), ale zachwycona nie byłam. Miałam cichą nadzieję, że pierwsza powieść tego autora mnie zachwyci. Zachwyciła.
Miles nie ma przyjaciół. Nie ma nawet znajomych. Nie ma przygód, nie zna zabawy. Ma za to bardzo nudne życie. Jednak to się zmienia, razem z jego wyjazdem do Culver Creek - szkoły z internatem. Tam poznaje ciekawych ludzi, którzy przewrócą jego życie do góry nogami. Jego nudne, przeciętne i beznadziejne życie - teraz pełne kolorów i nowych przeżyć. Wśród jego nowych znajomych jest też Alaska... Fascynująca, nieprzewidywalna i pełna energii. Dla kogoś takiego można stracić głowę.
"Udaję się w poszukiwaniu Wielkiego Być Może"- ostatnie słowa poety Francoisa Rabelais'go



