13 września 2013

Nie oceniaj książki po okładce

Ostatnio mam "natchnienie" do pisania moich mądrości blogowych. Sprawia mi to dużą przyjemność. Cieszę się, że i Wam podobają się takie posty. Dzisiaj kolejny książkowy temat.

Oceniacie książkę po okładce?

„Są książki, których grzbiety i okładki stanowią najlepszą ich część.” 
Charles Dickens

Teraz wiele osób by powiedziało - oczywiście, że nie, przecież liczy się treść! Zaraz zobaczymy... 

Na początku powiedzmy, że chodzimy sobie po księgarni bądź bibliotece. Nie znam Waszych upodobań. Patrzymy, oglądamy, czytamy opisy... I teraz tak szczerze. Po czym wybieramy, jeśli nie wiemy jeszcze, co chcemy przeczytać? Po grzbiecie i okładce! No, chyba, że wyciągacie po kolei każdą książkę z półki i czytacie wszystkie opisy. To wygląd naszej lektury często zachęca nas do wzięcia jej w ręce. Oczywiście nie tylko.

Więc jeśli nie wiemy jeszcze na co się zdecydować, najprawdopodobniej weźmiemy do ręki coś, co rzuci nam się w oczy. Będziemy przeglądać i przeglądać, aż w końcu weźmiemy coś ciekawego. Przyznaję, że mam tak często. I nie wstydzę się tego. Biorę to, co trafia w mój gust.

„Książki, która nie zasługuje na ponowne przeczytanie, nie warto było czytać w ogóle. [...] Ale dopóki jej nie przeczytamy, nie wiemy, czy zasługuje na drugie czytanie. Takie okrutne jest życie.”
Jaume Cabré - Wyznaję

Inna sprawa, jeśli mamy jakąś tam listę przygotowaną i wiemy dokładnie czego chcemy. Wtedy weźmiemy książkę niezależnie od tego, w jakim jest stanie. Czytałam już wiele, wiele pozycji, których okładki raczej nie zachwycały. A znałam je jedynie z internetu, czy usłyszałam o nich u znajomych. Na przykład mogę dać "Wakacje z duchami" i "Moje drzewko pomarańczowe". Wydania wprost straszne, a są to jedne z moich ulubionych lektur.

Osobiście nie przeszkadza mi, jeśli książka rozpada mi się w rękach. Wiem, wiem, jak to brzmi. Ale wypadające, potargane strony i plamy... nie odstraszają mnie. Ważna jest dla mnie treść, a nie stan książki. Oczywiście, że przyjemniej czyta się nowe wydania. Ale po kilku latach nie będziesz pamiętał, jak prezentowała się książka z wierzchu, ale co miała w środku. 

Inna sprawa, że na półce mam same "ładne" wydania :P Gdy kupuję coś dla siebie, wtedy wybieram najładniejszy według mnie egzemplarz.

„Życie jest zbyt krótkie, by czytać dobre książki.Trzeba wybierać tylko te najlepsze.”
Wojciech Adam Kościelniak - Między Taborem a Golgotą. Wspomnienia Misjonarza.


Ciekawe, ile współczesnych nastolatków by się ze mną zgodziło... Myślę, że niewiele. Dobrze, że na mojego bloga wchodzą mole książkowe, które być może mnie poprą ^^ Czekam na Wasze komentarze. Czy często oceniacie książkę po okładce? Może macie zupełnie odmienne zdanie od mojego? Czy na Waszej półce królują książki nowe, czy stare? Teraz Wy się wypowiedzcie.

. . .
Długo nie pisałam, a powód jest prosty - szkoła. Nie przeczytałam jeszcze żadnej książki od sierpnia więc nie mam co recenzować. Jak już wpadnę w ten szkolny rytm, wszystko powróci do normy. Po wakacjach trudno dojść do siebie...

Jak tam u Was pierwsze tygodnie szkoły? Dużo pracy?

16 komentarzy:

  1. Kocham twoje książkowe mądrości. Błagam pisz ich najwięcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, dziękuję... Na pewno będę pisać więcej, choć nie rozumiem czemu aż tak lubisz moje "mądrości".

      Usuń
  2. Okładka dla mnie jest ważna, chociaż nie aż tak bardzo. Nie rozumiem mojej koleżanki, która ocenia książki wyłącznie po okładce. Wybiera tylko te najnowsze (stare są błe), najbardziej zadbane i jeśli chodzi o lektury- oczywiście z opracowaniem. Okładka dla mnie jest ważna, ale częściej kieruję się opinią innych na jej temat niż wyglądem. Najlepsze są zużyte i "wyczytane" książki niż te nowe, ale to chyba oddzielny temat...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te stare książki mają taki fajny zapach ;D

      Usuń
  3. O tak, ja bardzo często to robię i zdarzają mi sie rozczarowaia z tego powodu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się otwarcie przyznaję do tego, że książki wybieram najczęściej wzrokowo. Często jest tak, że wpadam do biblioteki na szybko, zbieram cokolwiek z fantastyki co wygląda ok i czytam : )
    Jeśli mam dłuższą chwilę, to czytam to, co jest na okładce : )
    Ostatnio jednak posiłkuję się blogowymi recenzjami : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładki - zawsze zwracam na nie sporą uwagę, często to one potrafiły mnie tak omotać, że sięgałam po książkę, która okazywała się totalną klapą, niestety. ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Staram się nie oceniać książki po okładce. Jak już, oceniam same okładki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Każdy oczywiście lubi nowe, piękne i pachnące książki- ja też. Ale to nie jest najważniejsze. Mam na swojej półce tak pól na pół- starsze to wydania które czytali jeszcze moi rodzice, a nowsze- to te, które dostaję i sama kupuję. Wszystkie mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Okładka ważna, ale nie najważniejsza. Jeśli chodzi o dobre, ale zapomniane książki, to dobrze by było, aby taka lektura rzucała się w oczy. Ale tym "popularnym" tez się to przyda, bo jednak czasem trudno je znaleźć w bibliotece :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Z reguły idąc do księgarni/biblioteki z góry wiem, czego szukam. Zawsze jednak i tak rozglądam się po regałach i szukam czegoś jeszcze. Wtedy ważny jest dla mnie tytuł i po prostu wyciągam to, co mnie zaintryguje, zerkam na okładkę i czytam opis. Nauczyłam się już nie oceniać książek po okładce, ale lubię mieć w swojej biblioteczce ładne wydania :) Nie ma nic fajniejszego, niż świetna książka w równie dobrym opakowaniu :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Czasem dam się skusić okładce, ale na pewno nie jest to jedyny powód do kupienia książki - są za drogie :P
    PS. Otagowałam cię w zabawie "Zaksiążkuj nazwę bloga". Jeśli chcesz wziąć udział, szczegóły u mnie.
    Pozdrawiam,
    My Paper Paradise

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie raczej nie ma znaczenia, chociaż niektóre są magnetyczne, że trudno się od nich oderwać, ale niekoniecznie okazują się dobrą lekturą. Do biblioteki staram się chodzić z konkretną listą tytułów, których poszukuje, a w księgarni to decyduje opis na okładce ):

    OdpowiedzUsuń
  12. Staram się tego unikać, niemniej jednak niekiedy trafiam na tak hipnotyzujące okładki, że nie potrafię się im oprzeć i muszę kupić dane książki. Zazwyczaj dobrze na tym wychodzę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mądry i ciekawy post:-)
    Masz rację,że często oceniamy książkę po okładce.Przyznaję-ja też tak robię.Ale nie zawsze.Najczęściej przyciąga mnie tytuł-gdy widzę jakiś intrygujący,oglądam książkę i wtedy wpływu nie ma okładka.Jednak bywa,że są tak cudowne okładki,że myślę: "Wow,książka też musi być super!"
    Bardzo lubię stare książki,nawet jeśli są zniszczone-według mnie mają duszę i to "coś" w sobie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla mnie okładka jest bardzo ważna, z doświadczenia wiem że po książki w brzydkich okładkach sięgam rzadko, no chyba że opieram się na wiarygodnej rekomendacji :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli po przeczytaniu posta napiszesz kilka słów, drogi czytelniku. Każdy komentarz wywołuje mój uśmiech, więc pisz bez obaw! ^^ Chętnie wejdę też na Wasze blogi, więc śmiało zostawiajcie linki (oczywiście byłoby świetnie, gdyby link ten znajdował się dopiero pod sensownym komentarzem. I nie zapraszajcie mnie ciągle do nowych recenzji na swoim blogu!).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...