29 grudnia 2014

"W miłości nie ma miejsca na rozsądek" (???)

Jeszcze chyba minie trochę czasu, zanim poukładam sobie wszystko w głowie. Zanim wyrobię sobie rozsądną opinię na temat tej książki. Zanim będę wiedzieć, czy znienawidziłam "Baśniarza", czy może własnie nawet go polubiłam. 

Nie! Tak nie będzie! Precz z rozsądkiem! Precz z obiektywizmem! Precz z porządkiem! 

Sama jeszcze nie wiem, co mam sądzić. Ale to nie ważne. Dzisiaj opowiem Wam pewną baśń. Baśń niepoukładaną, skomplikowaną, pełną sprzecznych emocji. Piękną, mroczną,  ale ciekawą... 

Baśń o Królowej Skał i o jej małej, topiącej się wyspie. O pewnym morsie/psie/wilku, który miał złote oczy. O różanej dziewczynce, która opuściła różaną wysepkę. O pewnym latarniku, myśliwych, Odpowiadających i Pytających. Baśń wbrew pozorom o  ż y c i u. A nawet z życia wyjętej.

"- Młoda damo, czy mogę służyć chusteczką. Pani płacze.- Och, rzeczywiście. Widzi pan, a ja myślałam, że się śmieję. Jak bardzo można się pomylić."

Pozwolę słowom płynąć, bo wiecie, one gdzieś siedzą tam, w mojej głowie, ale niepoukładane, rozwalone, nieśmiałe. Słowa odpowiednie, idealne, ale ukryte. Może uda mi się je wyciągnąć, może nie, może ta opinia będzie obiektywna. A może nie. Zobaczymy. 

O czym jest ta książka? O Ablu. Polaku, który Polakiem nie jest i zna w tym języku może trzy słowa. Polaku, który nosi bardzo polskie nazwisko - Tannatek. "Polaku", który mieszka w Niemczech. Tajemniczy polski handlarz pasmanterią, diler, nieudacznik, ale gdzieś tam w środku - baśniarz, który opiekuje się młodszą siostrą. W jego historię miesza się Anna, dziewczyna żyjąca w bańce mydlanej, w domu z niebieskim powietrzem. 

Pierwsze strony przekazał mi następujące informacje o tej powieści: 
  • Anna jest głupia i naiwna jak but, śledzi obcego chłopaka, niebezpiecznego, mrukliwego chłopaka tylko dlatego, że zamieniła z nim dwa słowa. 
  • Wszystkie sytuacje są tak niesamowicie nienaturalne, że nic, tylko płakać. 
  • Bohaterowie są sztuczni, nie mają charakteru, a dialogi są zresztą takie same. Żenujące. 
  • Autorka sili się na mroczny nastrój, a przejrzałam zakończenie i "tajemniczego" Abla już po pierwszym rozdziale. 
  • Sztuczne, sztuczne, sztuczne, sztuczne, sztuczne!
(I jeszcze jedno, maleńki szczegół - to niesamowicie wciąga. Ale o tym później)

Jak już wspomniałam - głównej bohaterki nie polubiłam. Nie dość że charakteru nie ma za grosz, jest głupia, głupia, tak niesamowicie głupia i naiwna, że w głowie się to nie mieści, to w dodatku narzuca się dilerowi, zakochuje się w nim do szaleństwa (choć ten nie wie najwidoczniej, czym jest szacunek, uprzejmość, czy inne tego typu wartości i ciągle na nią warczy), olewa naukę i  maturę, olewa przyjaciół i rodzinę i... Szkoda słów, naprawdę szkoda! Wiecie, co jeszcze? Pokazana jest jako empatyczna, urocza, rozsądna dziewczyna, za którą się wszyscy uganiają. Typowe. 

Anny nie lubię, ale Abla - nienawidzę. Rozumiem, trudne życie, bla bla bla, ale są rzeczy, których żadnemu człowiekowi nie wpada robić, których robić nie powinni, każdy powinien mieć jakiś system wartości. Abel ich nie ma, na szczycie jego piramidy tego, co ważne, stoi Michi, siostra. Robi dla niej wszystko, przy okazji marnując swoje życie i jej. Drań. Chętnie użyłabym bardziej niecenzuralnego słowa, ale nie oto tutaj chodzi. Po prostu go n i e n a w i d z ę. Brzydzę się nim, to potwór nie człowiek. Tfu! 

Historia jest do bólu przewidywalna. Od początku wiedziałam kto, co kiedy, gdzie, po co. Domyśliłam się, jak potoczy się akcja. Nie było to trudne, naprawdę. Widać było, że autorka chce nas pod koniec czymś zaskoczyć, zrobić wielkie bum!, ale nie wyszło. Szkoda. Akcja nabiera trochę zbyt szybkiego tempa - żadna dziewczyna, nawet tak głupia jak Anna - nie zaczęłaby się przyjaźnić z chłopakiem po trzech dniach bliższej znajomości, prawda? Nie mówiąc już o opowiadaniu sobie historii życia, czy zaufaniu. 

Dialogi, bohaterowie, rozwój wydarzeń - wszystko to powiewało tandetą, przewidywalnością, brakiem logiki i niezwykłą nienaturalnością. Rozpisywać się na ten temat więcej nie będę. 

Teraz mój ulubiony temat do znęcania - pojęcie dobra i zła według autorki. Zaczynajmy więc:
Dobre - wrzask na innych w złości; uganianie się za obcym chłopakiem, bo tego potrzebuje; olewanie rodziny dla jakiegoś obcego; nauka i egzaminy nie są ważne, możesz w każdej chwili odłożyć je na bok, jeśli dzieje się coś "ważniejszego"; każda forma zarobkowania jest dobra (nawet narkotyki), jeśli chodzi o dobro bliskich; ukrywanie swoich problemów.
Kolejna książka, w której kompletnie nie zgadzam się z autorem. Ach... 

Plusy, skupmy się na plusach. Plusy, plusy, zalety. Były tu jakieś? Były, były z pewnością, bo... 
inaczej nie przeczytałabym "Baśniarza" w dwa dni, prawda? 

Był ten dziwny, urokliwy klimat, który mnie pochłonął i  język autorki, który mi się nawet spodobał. 
Była historia wyrwana z dzisiejszego świata, choć całkiem niemożliwa, nienaturalna, sztuczna, jednak ciekawa. Aż chciało się czytać. 
Była baśń, magiczna, piękna baśń, naiwna, dziecinna a jednak tak bliska. 
Były opisy, które mnie nie denerwowały. 
Była ta banalność, ale tak inna, tak... niebanalna. 
Była też fura emocji. Różnych. Sprzecznych. 

To wszystko było i pomieszało mi w głowie. "Baśniarz" miał serio strasznie dużo wad. Całe morze minusów. Ale coś między tymi falami się wybija, coś magicznego, wciągającego. Coś, co łapie nas, jak sieć. Robi sieczkę z mózgu. 

I choć chyba nigdy nie napisałam tak długiej, niezgrabnej, sprzecznej recenzji, to jestem zadowolona. Słowa popłynęły. Pozbyłam się ich. Postaram się dobrze wspominać "Baśniarza", bo w gruncie rzeczy tu nie chodzi o to, co nie chodzi, nie o to, co kuleje. Liczą się emocje, których jest dużo. Liczy się historia, która wciąga. Nie polecam tej książki nikomu. Chyba...

Słaba powieść. Szmira. Dno. Ale wciąga.

Wiecie, co to jest? Zawilce gajowe.
Małe, białe kwiaty, w lesie, pod bukami ^^
PS. Nie mam pojęcia, dlaczego wszyscy się tak tą książką zachwycają. 
PS2. W życiu nie sięgnę po żadną inną powieść tej autorki! 

13 komentarzy:

  1. Bardzo... dziwne te Twoje wrażenia xD Książka zupełnie nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja tutaj napiszę, że to moje klimaty! :D Jest tu trochę tych minusów, ale w każdej książce musi być przynajmniej jeden plus.:D
    http://ksiazki-ms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm... Myślę że nie wezmę jej do ręki to nie moje klimaty zresztą jeśli piszesz że to dno to po co teraz mam cały stosik interesujących książek :)
    http://karola8399.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. O tej książce sporo już się nasłuchałam i zamierzam kiedyś ją przeczytać. Przekonam się jak mi się spodoba...czy też nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie bardziej przypadnie do gustu, zresztą jest wiele osób, które tę książkę wychwalają, więc może ja tylko jestem wyjątkiem :P

      Usuń
  5. Słyszałam o tej książce dużo dobrego, ale dziękuję Ci za tę recenzję! :D Teraz już wiem, że p nią nigdy nie sięgnę.Czytałam już kilka podobnych powieści i naprawdę nie moge wytrzymać głupoty głównych bohaterek i tego, jak łatwo (i z chęcią) pakują się w kłopoty.

    Pozdrawiam,
    Alpaka

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie zgadzam się z żadnym Twoim zdaniem, niestety. Ta książka jest piękna, dla mnie była niezwykła, wspaniała, klimatyczna... I tak będę ją zawsze wspominać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekałam, aż ktoś coś takiego napisze :) Ta książka ma wielu fanów i nie dziwię się, po prostu nie trafiła w moje gusta czytelnicze ^^

      Usuń
  7. Książka raczej nie dla mnie, już od początku wiedziałam, że jej nie przeczytam, pomimo tylu pozytywnych recenzji :)

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Hm... jakby to ująć... Rozumiem, co masz na myśli, w wielu rzeczach się zgadzam i w wielu też nie chcę się zgodzić, jednak nie potrafię, bo ostatecznie jest w tym sporo racji. Mimo to "Baśniarz" naprawdę mnie oczarował, choć w ten nietypowy, czasami (często) trudny do zniesienia sposób. I jeśli rzeczywiście nie chcesz już więcej odczuwać tych niezliczonych, sprzecznych emocji, to lepiej nie decyduj się na "Dopóki śpiewa słowik". Ja wciąż nie mogę się pogodzić z przedstawioną tam historią. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba po prostu osobiście bardziej doceniam w książkach... pewną naturalność i rozsądek, niż całkowite "bajkowanie", więc nie potrafiłam wczuć się w tą historię, to nie moje klimaty :) Ale rozumiem, że wielu osobom ta powieść mogła się spodobać, bo, no cóż, ma coś w sobie ^^

      Usuń
  9. Jeśli o mnie chodzi - lubię kiedy w książkach realizm miesza się z baśniowością, taka przeplatanka, niby rzeczywiste życie a tak naprawdę nieprawdopodobne sytuacje. Do tego klimat, czytając czułam się tak, jakbym patrzyła w jedną z tych szklanych świątecznych kulek, gdzie pada śnieg i w ogóle. Wiesz o jakie mi chodzi? Szanuję twoje zdanie, ale nie mogę się z nim zgodzić. Dla mnie ta ksiązka jest ważna, bliska sercu. Poza tym... być może ciężko jest ci to zrozumieć, bo zawsze się dobrze uczyłaś, ale dla osoby której świat się wali, która ma poczucie totalnej beznadziei i wpada w depresję - coś takiego jak egzaminy znajduje się na ostatnim miejscu. Znam taką osobę, bo chodzimy do tej samej szkoły. Myślę, że Abel czuł się tak samo.
    p.c.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ja właśnie tego nie lubię :P Od tego, dla mnie, jest fantastyka, aby opisywać coś całkowicie niemożliwego i odrealnionego. Jednak powtórzę się - rozumiem, niektórzy mają inny gust i takie klimaty im po prostu odpowiadają ^^ Od zawsze powtarzałam, że nie jestem romantyczką :P
      Depresję rozumiem, naprawdę, nie jestem bez serca, ale Abla - już nie. Potrafił zabić, a nie potrafił zrobić czegoś, żeby ratować swoją przyszłość i swojej siostry? Tak mało musiał zrobić - zgłosić się po pomoc, nieco się przyłożyć (chociażby do nauki) i pokazać, że jest odpowiednim opiekunem. On wolał jednak po prostu upaść.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli po przeczytaniu posta napiszesz kilka słów, drogi czytelniku. Każdy komentarz wywołuje mój uśmiech, więc pisz bez obaw! ^^ Chętnie wejdę też na Wasze blogi, więc śmiało zostawiajcie linki (oczywiście byłoby świetnie, gdyby link ten znajdował się dopiero pod sensownym komentarzem. I nie zapraszajcie mnie ciągle do nowych recenzji na swoim blogu!).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...