16 marca 2015

Krótko o uczuciu, które ciągnie nas w dół

Miłość. Jakie piękne słowo! Co staje nam przed oczami, gdy o niej myślimy? Zakochane pary trzymające się za ręce, matka przytulająca córeczkę do piersi, brat, który zawsze jest przy nas, rodzina na wspólnym obiedzie, małżeństwo po latach oglądające zachód słońca. To piękne uczucie między dwojgiem ludzi, coś, co nas umacnia i wznosi do góry. Ale czy na pewno zawsze? 
Czy miłość może być fałszywa, pozorna, ulotna, chorobliwa lub słabnąca? Może. I takie uczucie sprawia, że zamiast unosić się nad ziemią, upadamy. 
"Mój Adam" to zbiór opowiadań o miłości, która rujnuje człowieka. Która sprawia, że stajemy się ślepi i  nieszczęśliwi.

Pani Nowak zaczyna zawodzić. 

Tak, tak, niestety, nie mam pojęcia, o co chodzi. Niegdyś brałam książki pani Ewy w ciemno i zawsze byłam tak samo zachwycona. Czy to seria miętowa, czy "Bransoletka", kończąc czytać, miałam ochotę na więcej. Potem pojawił się "Ogon Kici" i zaczęło zgrzytać. A teraz "Mój Adam", o mamusiu, co to ma znaczyć?! To nie jest książka autorki, którą znam i szanuję. 

Każde opowiadanie ma ciekawy temat, dobrze, ale na tym się kończy. Bohaterowie są niesamowicie samolubni, płytcy i nie ukrywajmy - głupi. Co trzecia strona to zdrada albo przypadkowa ciąża. Dodajmy do tego szczyptę intrygi, troszkę zawiści, zazdrości i chorobliwego, wręcz niezdrowego zakochania i voilà! Mamy cały przebieg fabuły. Troszkę to denne, trochę nieprzyjemne, a czasem aż śmieszne. Przykłady? Proszę bardzo (ostrzegam przed spojlerami).

Wyobraźcie sobie, że dziewczyna spotyka jakiegoś bogatego chłoptasia i postanawia - rozkocham go w sobie. Zostają parą, ale ta po pijackiej imprezie zachodzi w ciąże z innym typkiem. Chce jednak, żeby jej chłopak myślał, że to jego dziecko, więc próbuje go w nie"wrobić". Poukładany młodzieniec jednak nie chce niczego więcej niż trzymanie za rękę, więc wrabia w ciąże kolegę z klasy, którego wcale nie lubi. Rozwala sobie związek, oszukuje biednego chłopaka i kończy z dzieckiem. Mądrość aż tryska z tego opowiadanka.

Gdzie indziej znowu nastolatka, która przez klika lat, aż do dorosłości nie może zapomnieć o typku, z którym była może tydzień i jedyne, co ich łączyło, to jazda na łyżwach. Kolejna powiastka - o takim, co to na początku wydawał się miły, ciekawy, potem stał się... obleśny. Potem niechciana ciąża (znowu) i kolejny potwór. Słowem - dziewczyny są głupie i puszczalskie, a kolesie to potwory w ludzkiej skórze. Brawa, brawa...

Może jestem nieco uszczypliwa, ale ta książka niesamowicie mnie zirytowała. Nie ma tu żadnych zasad, nie ma niczego wartościowego. Można wyciągnąć tylko jeden morał - cokolwiek byśmy robili i tak nie panujemy nad swoim życiem, skończymy w łóżku z kimś, kto potem okaże się fatalnym wyborem, potem niechciane dziecko, mąż na pewno nas opuści... I to oczywiście niczyja wina! Wszystko tak jakoś samo wyszło! Skąd mogłam wiedzieć! To była miłość! Żałosne.

Myślę, że opowiadanka mogłyby być ciekawe, gdyby zmienić nieco punkt widzenia. Bo to jest smutne. Ludzie, którym nie można ufać, zranione uczucia, zdrada, zdrada, brak zasad moralnych i tylko jedno - chorobliwa miłość, która rani nas i wszystkich wokoło. Do bip z taki życiem. Rozumiem, że o to chodziło, żeby pokazać, że nie można opierać swojej przyszłości na jednej osobie, nie zdradzać, nie zadawać się z byle kim, czy być z kimś dopiero po bliższym poznaniu. Ale to nie jest seria miętowa, którą znam i kocham. To nie są ci bohaterowi, barwni, fantastyczni, ciekawi. to nie jest ten klimat, pełny Kaczmarskiego i prawdziwych dylematów nastolatek. To nie to, to nie to...

Choć panią Nowak dalej szanuję, po jej książki będę sięgać z większą ostrożnością. Opowiadania pokazują z pewnością ciekawy temat, jakim jest nieszczęśliwa, a wręcz zła miłość (może nawet pseudo miłość), ale brakuje mi tu czegoś "miętowego". Bohaterowie są głupi, irytujący i samolubni. Historie dołujące. Cóż, może przy następnym podejściu uda mi się natrafić na coś ciekawszego.

"Mój Adam" Ewa Nowak, Wyd. Egmont, str. 315

Mój Adam [Ewa Nowak]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

9 komentarzy:

  1. Może chciała spróbować czegoś nowego w pisaniu? Niestety nie miałam jeszcze styczności z dziełami tej pani, więc nie mogę się za bardzo wypowiedzieć. Cóż, może sięgnę po wcześniej wymienione przez ciebie książki tej autorki, a później dla porównania przeczytam i tą, żeby wyrobić sobie własną opinię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czy owak zachęcam do innych książek pani Nowak. Ta jakoś średnio przypadła mi do gustu ^^

      Usuń
  2. Ja dotychczas na twórczości Ewy Nowak zawiodłam się tylko raz, a dokładniej na książce "Niewzruszenie". Powieści "Mój Adam" jeszcze nie czytałam, ale mam ją na półce i po przeczytaniu Twojej recenzji na pewno podejdę do niej z rezerwą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wywrze na Tobie lepsze wrażenie :)

      Usuń
  3. A może po prostu jest tak,że jesteś coraz starsza i masz inne oczekiwania? Czytelnik nałogowy (jak blogerzy) ma coraz większe wymagania, oczekiwania i chce by ceniony autor rozwijał się, parł na przód. Tymczasem autorzy lubią trzymać się tego co znajome, idą znanym tropem ;) Życzę Ci, by kolejna książka Cię oczarowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy ja nie chcę, aby pani Nowak parła do przodu! Chcę by pisała tak jak w "Krzywe 10", czy "Bardzo białej wronie", ale widocznie nie można mieć wszystkiego ;)

      Usuń
  4. O Boże co się stało z panią Ewą co to jest!!!! Nie mogę w to uwierzyć to to jest istna maskara co opisujesz w życiu bym nie uwierzyła że autorka co napisała: Wszystko tylko nie mięta, Diupa czy Drugiego napisze takie coś oj zdenerwowałam się przepraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam okazję spotkać panią Ewę na targach książki w Krakowie, jednak wielką fanką jej książek nie byłam. Jest to bardzo miła i pozytywna osoba. Może akurat brakowało jej pomysłu na książkę, a czas gonił...
    Pozdrawiam, Mz.Hyde

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może, a może to ze mną coś nie tak ^^

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli po przeczytaniu posta napiszesz kilka słów, drogi czytelniku. Każdy komentarz wywołuje mój uśmiech, więc pisz bez obaw! ^^ Chętnie wejdę też na Wasze blogi, więc śmiało zostawiajcie linki (oczywiście byłoby świetnie, gdyby link ten znajdował się dopiero pod sensownym komentarzem. I nie zapraszajcie mnie ciągle do nowych recenzji na swoim blogu!).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...