W kryminałach jest coś pociągającego. Zagadka , brudne sekrety, zbrodnie, o których nam się nawet nie śniło (a jeśli tak, to chyba coś jest nie do końca w porządku). Wypieki na twarzy, gdy z coraz większym zaintrygowaniem śledzimy śledztwo, podejrzewamy podejrzanych i z rosnącą nieufnością przyglądamy się coraz większej liczbie bohaterów, którzy, to nie wykluczone, mogliby popełnić zbrodnię. Detektywa podziwiamy za bystrość umysłu, wyrzucając sobie brak podobnej domyślności. No a końcówka? Istny koszmar, bo na takie rozwiązanie byśmy nigdy nie wpadli, choć przecież to było takie oczywiste, takie proste. Za co kochamy kryminały? Za to, że możemy się rozluźnić, oceniać, typować, rzucać podejrzeniami na prawo i lewo i zgłębiać psychopatyczne umysły - a to, że ktoś zginął... No przykre, ale to przecież tylko na papierze.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muza sa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muza sa. Pokaż wszystkie posty
4 listopada 2017
16 września 2014
Zeze, czyli o ropuchach kururu zjadających serca
Wierzę, że sympatyczny aktor może zostać dobrym ojcem przychodzącym ucałować na dobranoc.
Wierzę, że gdzieś tam w środku mam ogromne słońce, które muszę rozpalać.
Wierzę, że ropuchy mogą zastąpić nasze serce i pomagać nam w trudnych chwilach,
Wierzę, że psy mogą chodzić po płotach jak koty.
Wierzę, że pewien głos podsuwa nam najgorsze możliwe pomysły na psoty.
Wierzę, że nigdy nie dorastamy i zostajemy do końca życia dziećmi.
Wierzę, że można zabijać w sercu.
Wierzę, że nadawanie imion przedmiotom i miejscom ma sens.
Wierzę, że Zeze miał w tym wszystkim rację.
Nie wierzę, że ta historia może się nie spodobać.
Wierzę, że gdzieś tam w środku mam ogromne słońce, które muszę rozpalać.
Wierzę, że ropuchy mogą zastąpić nasze serce i pomagać nam w trudnych chwilach,
Wierzę, że psy mogą chodzić po płotach jak koty.
Wierzę, że pewien głos podsuwa nam najgorsze możliwe pomysły na psoty.
Wierzę, że nigdy nie dorastamy i zostajemy do końca życia dziećmi.
Wierzę, że można zabijać w sercu.
Wierzę, że nadawanie imion przedmiotom i miejscom ma sens.
Wierzę, że Zeze miał w tym wszystkim rację.
Nie wierzę, że ta historia może się nie spodobać.
Etykiety:
5/6,
José Mauro de Vasconcelos,
Moje ulubione,
Muza sa,
Zagranicznych pisarzy
16 czerwca 2014
95) Chwila szczęścia
Czasem mamy wrażenie, że nasze życie to pasmo rozczarowań, bólu i smutku. Że wszyscy są przeciwko nam. Że wszystko co robimy, jest bez sensu. Że którędy byśmy poszli i tak trafimy na mur. Że wszystko jest nie tak...
Jednak to nieprawda.
Nasze życie to nie tylko złość i rozpacz.
To także małe chwile szczęścia, które przeżywamy, a których czasem nie zauważamy, mijamy, ignorujemy. Każdego z nas spotkało w życiu coś dobrego, coś, co zapamiętamy. Na zawsze. Może jest to mile spędzony czas z przyjaciółmi. Może pierwszy pocałunek. A może piękne, ciepłe wakacje, pełne wrażeń i emocji. Trzeba tylko się zatrzymać, obejrzeć i zauważyć tę chwilę. Bo ona szybko przemija i jeśli jej nie zatrzymamy, nie dostrzeżemy - to ucieknie. Carpe diem, chwytaj dzień! Ciesz się tym, co masz.
Bo mógłbyś nie mieć i tego.
20 kwietnia 2014
86) Sto imion (+Wesołych Świąt!)
Każdy ma jakąś ciekawą historię do opowiedzenia. Możesz zaprzeczać, możesz mówić, że nie ma w Tobie nic niezwykłego. Ale każdy z nas kryje w sobie jakąś tajemnicę, coś, co warto poznać. Nie ma ludzi nudnych, zwyczajnych, przeciętnych. Każdy z nas jest inny, więc równocześnie... wyjątkowy. Często tego nie zauważamy, ale czasem warto przystanąć, przyjrzeć się komuś dokładniej i lepiej go poznać. Mogę się założyć, że w każdym można znaleźć coś dobrego, jakąś zaletę. Ludzie to nie tylko jedna, wielka masa, która zasiedla Ziemię - to miliardy osobnych jednostek. Miliardy osobnych historii, zainteresowań, pasji. Może czasem warto to dostrzec?
Życie Kitty Logan się rozpada. Z początku energiczna i dociekliwa dziennikarka, stała się kukłą zafascynowaną telewizją. Popełnia błąd, oskarża niewinnego człowieka. Niestety - każdy błąd niesie ze sobą konsekwencje. Kitty trafia do sądu za zniesławienie, jest ofiarą niepochlebnych komentarzy. Traci pozycję i posadę. Do tego umiera jej przyjaciółka i zwierzchniczka. Tuż przed śmiercią daje jej listę stu osób, niestety, Kitty nie wie, co ma z nią zrobić, co to znaczy. Jedyną nadzieją na odzyskanie szacunku, jest rozwiązanie zagadki stu imion. Co łączy wszystkie nazwiska z listy?
4 marca 2014
75) Tylko Ciebie chcę
Wśród tego całego zamieszania Step poznaje Gin. Piękną, spostrzegawczą, żywiołową i nieobliczalną. Czy dzięki niej zdoła zapomnieć o Babi i o swojej burzliwej przeszłości?
"Nie ma nic gorszego niż człowiek, który się czegoś spodziewa...I którego nic nie spotyka."
Etykiety:
3+/6,
Federico Moccia,
Muza sa,
Trzy metry nad niebem,
Zagranicznych pisarzy
8 lutego 2014
71) Trzy metry nad niebem
Chyba każdy choć raz słyszał o tej książce (dobra, kogo ja oszukuję, raczej wszyscy słyszeli o filmie nakręconym na jej podstawie). "Trzy metry nad niebem"... Intrygujący tytuł i jeszcze ta okładka. Opis zapewnia nas, że mamy do czynienia z niezwykle romantyczną i piękną historią dwóch zupełnie odmiennych charakterów. W tle za to niezwykle klimatyczne Włochy, ze swoimi malowniczymi krajobrazami, wycieczkami motorowymi, różnorakimi pizzeriami i kawiarniami... Któż nie chciałby zatonąć w tak... idealnej opowieści?
Babi to dziewczyna z dobrego domu. Poukładana, posłuszna, z dobrymi ocenami i nienagannym zachowaniem. Nie miesza się w nic, co jest po prostu złe. Trzyma się z dala od bijatyk, kradzieży i nieodpowiedniego towarzystwa. Nie miesza się w nic, co może przynieść kłopoty.
Step jest wszystkim, czego Babi nienawidzi. Jego życie to ciągłe bójki, ćwiczenia na siłowni, jazda na motorze... Robi wszystko, na co ma ochotę, nie bacząc na nic, ani na nikogo. Jest brutalny i zawsze stawia na swoim. Jedni się go boją, drudzy darzą szacunkiem. A jeszcze inni po prostu patrzą na niego ze wstrętem.
Co takiego ich do siebie zbliży?
Etykiety:
4-/6,
Federico Moccia,
Muza sa,
Trzy metry nad niebem,
Zagranicznych pisarzy
1 lipca 2013
34) Pałac Północy
„Diabeł stworzył po to młodość, byśmy popełniali błędy, a Bóg wymyślił dojrzałość i starość, byśmy mogli za te błędy zapłacić.”
Etykiety:
5/6,
Carlos Ruiz Zafon,
Moje ulubione,
Muza sa,
Zagranicznych pisarzy
Subskrybuj:
Posty (Atom)


.jpg)