Zanim zacznę pisać recenzję, na którą zresztą zbieram się już od dłuższego czasu i dalej nie mogę nic naskrobać (jeżeli to czytasz to znak, że jednak mi się udało), powiem może krótko, dlaczego akurat "Cmętarz zwieżąt". Cóż, nazwisko Stephena Kinga na pewno obiło Wam się o uszy (kurczę, przecież każdy go zna!). Autor takich książek jak "Christine", "Carrie", "Zielona mila", "Miasteczko Salem"... Po wakacyjnej lekturze "Podpalaczki", która była naprawdę w porządku, postanowiłam sięgnąć po coś jeszcze króla horrorów. Mój wybór padł akurat na "Cmętarz" z powodu intrygującego opisu i hipnotyzującej zielonej okładki.
O czym jest ta powieść? O pewnej rodzinie, Rachel, Loisie i ich dwójce dzieci, o wyprowadzce i małej miejscowości, w której wszyscy się znają. O domu położonym nieopodal lasu i szosy, niedaleko tajemniczego cmentarza dla zwierząt. Jednak już niedługo rodzina Creedów przekona się, że w głębi lasu jest coś jeszcze. Coś, co na zawsze zmieni ich życie.
