Ajajaj! Jak trudno być nastolatkiem-intelektualistą w niepełnej rodzinie w społeczeństwie pełnym zwyczajnych ludzi! I to w dodatku mając pryszcze! Zwariować można. Ale Adrian Mole już przyzwyczaił się do takiego stanu rzeczy. Co robi w wolnych chwilach? Opiekuje się chorym starcem, pisze wiersze do BBC, zakłada czerwone skarpetki, czytuje różne gazety, zadaje się z wieloma dziwnymi ludźmi i oczywiście pisze swój wieczny dziennik. Jak minął dzień, postanowienia, opinie na wszelakie tematy i miłość do Pandory. Taaaa... z takim to dopiero zwariować można!
Już od pierwszych stron Adrian Mole podbił moje serce. Trudno spotkać bardziej pokręconego nastolatka, który ma tak dziwne spojrzenie na świat. Czasem tak mi się chciało śmiać, że... no, nie wiem. Czasem- prawie cały czas się śmiałam! Jego historie, perypetie rodzinne i opinie są tak rozbrajające, że nic, tylko się śmiać.
